Zapraszamy do zapoznania się z fragmentami rozmowy Mateusza Kunkiewicza z autorem podcastu "Ty Tu Tworzysz", Robertem Pranagalem. Całość możecie odsłuchać:
Robert Pranagal: W sztuce mówi się, że wszystko już było, a w architekturze?
Mateusz Kunkiewicz: I tak i nie. Wydaje mi się, że architektura to jest więcej niż sztuka i wyzwania architektury są z każdą epoką, z każdym etapem rozwoju cywilizacji nowe. Więc jeżeli chodzi o spełnianie potrzeb człowieka, to architektura te podstawowe potrzeby spełnia te same. Natomiast wyzwania są nowe i przed tymi wyzwaniami stoi też współczesna architektura.
(…)
RP: Mam takie przemyślenie, że ta architektura, z jednej strony mówi się, że ona powinna w tej naturze być osadzona i z nią jakoś współgrać, ale to trochę takie sprzeczności, bo ja jak obserwuję, jak budują ludzie na działce jakiejś, to pierwsza rzecz jaką robią to wywalają wszystkie drzewa.
MK: Nie jest to regułą, jest to oczywiście odwieczny dylemat, bo za każdym razem, gdy coś budujemy, gdy coś w tej naturze stawiamy, to ingerujemy w nią. I wylewanie żelbetu nie jest najbardziej ekologiczną rzeczą na świecie, ale powolutku to się zmienia, tak jak wszystko, tak jak wiele dziedzin przemysłu.
Architektura również powoli, ale cierpliwie idzie w kierunku zrównoważonego projektowania w kierunku zamkniętego obiegu, więc nie są to jeszcze jakieś duże ruchy i w naszym otoczeniu jednak ciągle popularne będą te podstawowe metody i technologie budowlane, ale już widzimy, że gdzieś na horyzoncie ta architektura zrównoważona i związana z zamkniętym obiegiem się powoli przebija, więc za kilkadziesiąt lat może rzeczywiście od tego żelbetu odejdziemy.
(…)
RP: Jak twój zespół zabiera się za robotę? Jak się zaczyna projekt?
MK: Jak już klient jest, to już jakby kilka kroków w przód, bo najpierw tego klienta trzeba przekonać do tego, żeby z nami pracował. Przez długi czas uczyłem się tego, żeby troszkę bardziej słuchać potrzeb klienta a troszkę mniej „sprzedawać siebie”. Wielu twórców tak ma, że my tak chcemy już, od razu, dać rozwiązanie. Ale czasami trzeba po prostu chwilę poczekać i dojść do tego. Nie wyrywać się przed szereg. Słuchanie klientów to ważna sprawa. Więc istotny jest ten moment, kiedy mamy pierwsze spotkanie, pierwszą rozmowę z klientami – kiedy jeszcze nie są naszymi klientami. Jeszcze przed podpisaniem umowy, ale się już poznajemy i wtedy to jest bardzo ważne: ta chemia która powstaje i to czy my nadajemy na tym samym poziomie. My coraz częściej już nadajemy, bo to doświadczenie pozwala nam szybciej zrozumieć klientów.
Dalsze etapy współpracy staramy się usprawniać. Praktycznie rok do roku nasz sposób pracy jest troszkę inny. Nie pamiętam żebyśmy powtórzyli rok do roku dokładnie to samo, ten sam sposób projektowania. Teraz optymalnym sposobem jest to, że mamy zespołowe przeglądy projektów. Także nawet jeżeli któryś z projektantów nie bierze udziału w jakimś projekcie, to staramy się, żeby był taki moment raz w tygodniu, kiedy sobie robimy odprawę, żeby wszyscy wiedzieli co się dzieje w biurze.
A później staramy się, żeby każdy indywidualnie zajmował się swoim projektem.
W wielu branżach pandemia, jaka by nie była straszna, jednak nauczyła nas pracy zdalnej.
Okazało się że że jest to dużym ułatwieniem i pozwala nam na pracę z klientami, spotykanie się z klientami częściej, co ma pozytywny wpływ na naszą pracę jak i na zadowolenie tych klientów, bo mają oni większy wgląd w to co my robimy.
(…)
RP: A styl pracowni? Bo każda pracownia jednak chyba stawia sobie taką ambicję, żeby wypracować swój styl?
MK: No tutaj tak się złożyło, że jeżeli chodzi o architekturę, to w dużej mierze staliśmy się takim architektem wiejskim. Bardzo często zwracają się do nas klienci, ludzie, którzy lubują się w takim stylu domów podmiejskich, w stylu stodół, nowoczesnych stodół, czy takich prostych domów. Jeżeli chodzi o architekturę mieszkalną, to trzeba przyznać, że chyba najwięcej takich robimy rzeczy, ale nie tylko.
Teraz zajmujemy się wnętrzami, które projektujemy dla firm, dla branży medycznej, dla branży HORECA, czyli hoteli i restauracji. I to jest już troszkę inna historia, więc tak naprawdę ciężko nas chyba do jednego stylu wrzucić. Ale gdybyśmy ten wspólny mianownik mieli znaleźć, to na pewno wielu by powiedziało, że jest u nas dużo dużo cegły, szkła, betonu. To wszystko umoczone w zieleni, z fajnym widokiem, bądź też krajobrazem.
RP: Piszecie o sobie, że wierzymy, że najlepsze koncepcje powstają gdzieś na styku swobodnej kreatywności i realnych rozwiązań.
MK: To argument dla inwestorów. My stąpamy po ziemi. Te nasze kreacje i koncepty są dobrze rozwinięte, ale zależy nam na tym, żeby klienci to zrealizowali to co wymyślimy. I w mojej ocenie to też jest zaleta doświadczonych dobrych projektantów, którzy są w stanie na początku nie tylko wybadać potrzeby i wizję klienta, ale także na tyle się wpasować w możliwości budżetowe, czy w harmonogram, w taki sposób, żeby to, co zostało wymyślone – zostało zrealizowane. Już na początku poruszamy kwestie budżetowe, finansowe, harmonogram.
Chcemy żebyśmy wszyscy, zarówno my jak i klienci, wiedzieli co jest do zrobienia i z czym się ten projekt będzie wiązał i jakiej skali będzie ta inwestycja, żeby klient wiedział, spodziewał się w trakcie projektowania o czym mówimy.
Bo wymyślać i projektować jest bardzo łatwo i bardzo szybko można napompować budżet projektu paroma ruchami czy kliknięciami myszki.
(…)
RP: Jakiej architektury potrzebuje według Ciebie człowiek dzisiaj?
MK: Do tej wioski wrócę. Kiedyś jeszcze mój tato mi powiedział, jak byłem młodym dzieciakiem, takie ciekawe zdanie, które przykleiło się do mnie na całe życie: „Ewolucja społeczna człowieka zatrzymała się na etapie wioski.” Czyli taka społeczność około 150 osób, nie za duży teren, sporo zieleni. I wszystko, co ponad te 150 osób, co ponad tą wioskę, to już jest nie do końca dla nas naturalne.
(…)
RP: Do pracy Twojej wracając, branża architektury to chyba takie stawianie sobie coraz większych wymagań? To z perfekcjonizmem chyba trochę się wiąże? Musisz w pewnym sensie być perfekcyjny, jeśli chodzi o to, co robisz.
MK: I tak i nie. Bo muszą być perfekcjoniści w architekturze i muszą być krejzole w architekturze. I znowu ciężko jest być jedną osobą i krejzolem i perfekcjonistą, natomiast zespół gdzie będą i tacy i tacy ludzie jest już łatwiej zrobić. Uważam, że cenne jest czasem zrobienie czegoś bardziej odważnego, czy bardziej kierowanie się w projektowaniu emocjami, ale pod warunkiem, że mamy gdzieś na pokładzie kogoś kto będzie nam równoważył tę naszą odwagę. Takie żeglowanie projektowe: raz trochę odważniej, raz trochę spokojniej, jest moim zdaniem super.
RP: Nasunęło mi się coś takiego, że jak jest jakieś wyzwanie, jakiś cel, który sobie stawiamy, dochodzimy i realizujemy go to z czasem to się staje ograniczeniem. Obserwujesz coś takiego?
MK: Ta granica się zawsze przesuwa. Tutaj nie obserwuje takiego momentu że dochodzimy do ściany. Mi się kiedyś wydawało, że będę projektował tylko wnętrza, bo nie czułem się na tyle pewny siebie, ale chciałem żeby to były moje własne rzeczy. Ileś lat to robiłem. Potem sobie myślałem: „Przecież, kurczę, jestem architektem, ja chcę robić domy.”. I zacząłem robić. Potem się okazało, że to jest proste i zaczęły mnie kręcić bardziej zespołowe historie.
Obecnie dzięki co-working’owi i kolektywowi LuCreate razem z Krzyśkiem Jaraszkiewiczem drugim architektem założyliśmy kolejne takie studio gdzie robimy większą architekturę. Wydawało mi się, że nie będę większej architektury robił ale okazuje się, że robimy jakieś większe rzeczy. Zaczęliśmy też interesować się nie tyle budynkami, co też przestrzenią miejską. Tutaj powstał na przykład projekt WONERF-u na ulicy Krótkiej, czyli projekt przestrzeni miejskiej. Nie myślałem, że to będę robił. Ale temat się pojawił, zaczęliśmy o tym gadać – chcemy to robić.
Tak naprawdę cały czas gdzieś się przesuwa ta granica i dzięki temu, że żaden z projektantów nie jest sam w tym wszystkim, to przesuwanie granicy jest ciekawe. Gdybym był jednoosobowym projektantem i to wszystko byłoby na mojej głowie, to pewnie bym tak ochoczo nie patrzył na te kolejne przesunięcia tych granic, ale przez to, że to jest rzeczywiście cały czas coś nowego i nowe wersje tych naszych zespołów, to patrzę na to optymistycznie.
RP: Przywołałeś LuCreate i to się pojawia w naszej rozmowie często już. Opowiedz o tym, co to jest dokładnie, żebyśmy mogli to lepiej zrozumieć.
MK: Formalnie jest to Fundacja Rozwoju Designu i był taki koncept, który w tym roku obchodzimy dziesięciolecie. 10 lat temu była taka sytuacja, że zacząłem się rozglądać po Lublinie i zorientowałem się że tu nie ma nie ma środowiska kreatywnego. Ja studiowałem w Warszawie, w którymś momencie przeprowadziłem się do Lublina. W Lublinie kierunku architektura, jak ja zaczynałem studia, to jeszcze nie było. Jak po studiach wróciłem to już działał, ale nie było środowiska.W którymś momencie naoglądałem się wykładów TEDx. Strasznie zazdrościłem tym ludziom, że oni w ogóle mają taką aktywność i taką chęć działania. Czułem taki niedosyt tej społeczności kreatywnej i byłem nakręcony tymi TEDxami. Napatrzyłem się na ludzi, którzy coś chcą robić.
RP: Czyli poczułeś misję?
MK: Trochę tak. I trafiłem na kolejną osobę. W skrócie było to tak, że spotkaliśmy się z projektantem wzornictwa Patrykiem Gwóździem na targach w Mediolanie przez przypadek i zaczęliśmy o tym gadać. Jak wygląda Lublin, jak wygląda środowisko kreatywne, a właściwie – jak nie wygląda środowisko kreatywne w Lublinie. I zaczęliśmy sobie myśleć, że super by było, żeby taki wspólny parasol nad lubelskimi projektantami powstał. I zaczęliśmy myśleć, co by to miało być.
Ja byłem nakręcony tymi wykładami z TEDx. Patryk miał za sobą doświadczenia w promocji swojej działalności na targach i wiedział, jak trudno to jest w pojedynkę zrobić. No i zaczęliśmy działać, robić różne rodzaje eventy, które miały na celu sprawdzić kto w ogóle w Lublinie projektuje, co to są za ludzie, ile ich jest i czy w ogóle jest o czym mówić. Okazało się, że jest trochę tych ludzi. No i z tych naszych działań powstał Lubelski Wzór, czyli konferencja kreatywna mająca na celu łączyć lubelskich projektantów z przedsiębiorcami. Chcieliśmy nakręcić rynek w taki sposób, żeby ludzie stąd nie wyjeżdżali, mam na myśli projektantów, a żeby też przedsiębiorcy, nasi tutaj regionalni, też poczuli wartość we współpracy z branżą kreatywną. Więc przez pięć lat robiliśmy takie wydarzenia, robiliśmy też wyjazdy dla projektantów, organizowaliśmy wystawy.
Finalnie powstało to miejsce, czyli pracownia otwarta Lu Create, gdzie mamy strefę co-working’ową, w której widzimy się na co dzień i z tych wszystkich naszych działań różni projektanci, twórcy i artyści się do nas dołączyli. Między innymi Michał Ćwiek, który współtworzy z nami fundację, który dał tutaj naprawdę dużo energii, dużo świeżości parę lat temu. No i teraz jest to miejsce, gdzie na co dzień pracujemy, gdzie organizujemy wystawy.
(…)
Pracownia otwarta LuCreate mieści się w centrum Lublina, na Krakowskim Przedmieściu, na rogu z ulicą Krótką i można nas odwiedzać jeśli się ma ochotę.
(…)
RP: Trochę z innej beczki teraz. Zapytam cię o sztuczną inteligencję. Co ty o tym myślisz? Architektura jest bezpieczna?
MK: Nie, nic nie jest. Wiadomo, że nie jest. Jest to bardzo szybko rozwijające się narzędzie i, na bank, wpłynie na nas wszystkich. Jeżeli chodzi o narzędzie do projektowania, to to będzie przeskok i architekci będą musieli się nauczyć z niego korzystać. Tutaj będę stał na stanowisku, że będzie to bardzo cenne narzędzie, aczkolwiek prędko w stu procentach nie zastąpi człowieka. A to dlatego, że projektowanie to nie tylko tworzenie przestrzeni. Dopóki klienci będą mieli potrzebę z drugim człowiekiem wypracować coś, a z kolei sztuczna inteligencja nie będzie w stu procentach imitować człowieka, czyli obecności, to jeszcze będzie ten człowiek potrzebny. Bo projektowanie to nie tylko wymyślanie domków, przestrzeni, czy miejsc. To jest w dużej mierze też interakcja. I przede wszystkim emocje. Bo w projektowaniu jeżeli nagle się okazuje, że klika, że klient coś nam powiedział i my potrafiliśmy na to odpowiedzieć projektowo w ciekawy sposób i on się tymi jara i my się jaramy tym z powrotem i to się rozwija, – to to jest super projektowanie i wtedy te projekty są naprawdę ciekawą przygodą.
(…)
RP: Ja ci Mateuszu bardzo dziękuję za tę rozmowę. Było bardzo miło. Była to wielka przyjemność.
MK: Dziękuję również.
